Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Felietony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Felietony. Pokaż wszystkie posty

Węszyć każdy może

4 lip 2012 | Etykiety: , | 0 komentarze |

Gdybyśmy przykładali większą wagę do tego, co wskazuje nam nos, moglibyśmy wyczuć szczęśliwą miłość Psy umieją zwęszyć niepokojący spadek poziomu cukru we krwi u cukrzyka. Wyczują nadejście ataku migreny. Specjalnie wyszkolone wykryją raka jelita grubego na wczesnych etapach choroby ze skutecznością nie gorszą od kolonoskopii, za to o ile sympatyczniej. Wystarczy, że poniuchają oddech pacjenta. O psach ratownikach lawinowych nawet nie wspominam. To psia codzienność, jak przysłowiowa miska zupy. Pozazdrościć? Cóż, my też byśmy mogli. Tyle że z niejasnych powodów uparliśmy się korzystać z węchu tylko w galeriach handlowych, gdzie - jak, nie przymierzając, psy Pawłowa - dajemy się omamiać banałom: aromatom goździków i cynamonu (sygnał do szaleńczego kupowania bożonarodzeniowych prezentów) czy świeżego chleba (podnosi sprzedaż artykułów spożywczych). Poza czarną kawą, drożdżowym ciastem, świeżo skoszoną trawą i zapachem ogniska nie dociera do nas niemal nic.

Pan raczy żartować, panie fizyk
No, może nie wszyscy mają zmysł węchu w pogardzie. Richard Feynman, amerykański fizyk teoretyk kojarzony z relatywistyczną mechaniką kwantową albo rozwikłaniem zagadki katastrofy promu Challenger, doszedł do wniosku, że jeśli węszyć mogą psy, może i on, noblista. ''Wyszedłem, żona zdjęła z półki książkę, otworzyła, zamknęła i odłożyła z powrotem. Wróciłem i okazało się, że to pestka! Czułem bardzo wyraźnie, którą książkę miała w rękach. Trudno to wytłumaczyć, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do wąchania książek. Przykładasz każdą książkę do nosa, niuchasz kilka razy i od razu wiesz, która to była. Zapach jest zupełnie inny. Książka, która stała na półce przez dłuższy czas, ma taki suchy, nieokreślony zapach, ale kiedy ktoś jej dotknął, zapach jest wilgotnawy i bardzo wyrazisty'' - wspominał w autobiograficznej powieści ''Pan raczy żartować, panie Feynman''. Nauczywszy się zwracać uwagę na wrażenia węchowe, uczony popisywał się potem na uniwersyteckich przyjęciach - wychodził z pokoju, podczas gdy trzy różne osoby dotykały po jednej z dawno nieużywanych książek, a po powrocie niemal bez pudła ''wywąchiwał'', czyje ręce otwierały który tom.

Nie zadzierać nosa
''Chociaż ogary mają niezły węch, ludzie też nie są tacy beznadziejni, jak się sądzi, tyle że trzymają nos wysoko nad ziemią'' - podsumował swoje doświadczenia ekscentryczny profesor Feynman.
No dobrze. Ale może sztuczka ta dostępna jest wyłącznie noblistom? Bynajmniej. Kilka lat temu na łamach ''Nature Neuroscience'' opisano eksperyment, który pokazuje, że węszyć może każdy. W ramach badań ludzie podążali za zapachem z nosem przy ziemi po trawniku, tak jak robią to czworonogi, tropiąc dziesięciometrowy ślad zostawiony przez czekoladę. Byli niemal równie skuteczni jak psy!
Problem w tym, że chociaż mamy węch, odzwyczailiśmy się z niego korzystać. ''Nieużywane'' obszary mózgowej kory węchowej ewolucja przeznacza pod inne, ważniejsze dla nas zadania - niektóre dziś służą... przetwarzaniu marzeń sennych. Choć moglibyśmy poznawać świat również tym zmysłem, powoli ustępujemy pola.
Dlaczego? Ponieważ brak nam motywacji. Naukowcy z Northwestern University poprosili ochotników, aby postarali się nauczyć rozróżniać po dwie niemal identyczne trawiaste nuty. Ludzkie nosy okazały się zbyt słabe. Nikomu nie udało się sprostać zadaniu, dopóki... nie byli rażeni prądem. Wówczas nauka poszła jak z płatka. Drastyczne? Bez wątpienia. Ale dowodzi, że jeśli zapach wskazuje na niebezpieczeństwo, nasze zmysły ożywają.

Zapach kobiety. Albo i mężczyzny
Szkoda, że nie udaje nam się węszyć nie tylko grozy, ale i korzyści. Gdybyśmy przykładali większą wagę do tego, co wskazuje nam nos, moglibyśmy prawdopodobnie wywęszyć szczęśliwą miłość. Poprawka: nie tyle szczęśliwą, ile taką, która pozwoli dochować się zdrowych i odpornych na choroby dzieci. Chodzi o to, że zazwyczaj lepiej nam pachną osoby, które mają całkowicie różne od naszych geny kodujące reakcje układu odpornościowego. Z grubsza chodzi o to, że jeśli mój układ odpornościowy jest niezły w walce infekcjami wirusowymi, a nie radzi sobie - dajmy na to - z wykrywaniem zakażeń pasożytami, warto połączyć jego umiejętności z takim, który jest dobry w walce z robalami, a za to nie najmocniejszy w wirusach. Im bardziej różny genetycznie ewentualny partner - tym atrakcyjniejszy wydaje nam się jego zapach. Chyba że łykamy tabletki antykoncepcyjne albo jesteśmy w ciąży. W stanie błogosławionym kobiety nie rozglądają się za nowym mężczyzną, tylko garną się do najbliższej rodziny. Najprzyjemniej pachnie wówczas ten, czyje geny są niemal identyczne.
U mężczyzn zapach jajeczkującej partnerki powoduje wzrost poziomu testosteronu, a zapach kobiet niedojrzałych lub zbliżających się do przekwitania (czytaj: niepłodnych) wydaje się panom ''niemile tłusty i trawiasty''.

Zapach, brat oddechu
''Ludzie bowiem mogą zamykać oczy na wielkość, na grozę, na piękno i mogą zamykać uszy na melodie albo bałamutne słowa. Ale nie mogą uciec przed zapachem. Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, jeżeli chcą żyć. I zapach idzie prosto do serc, i tam w sposób kategoryczny rozstrzyga o skłonności lub pogardzie, odrazie lub ochocie, miłości lub nienawiści'' - pisał Patrick Süskind w ''Pachnidle''.
Czy jednak skłonność do częstego mycia i maskowania naturalnego zapachu kosmetykami i perfumami nie przeszkadza aby w wywąchaniu tej - z biologicznego punktu widzenia - najkorzystniejszej partii? Wszystko wskazuje na to, że kultura nie idzie wbrew biologii. Perfumy całkowicie nie maskują naturalnej nuty zapachowej ciała, a ludzie wybierają dla siebie zazwyczaj takie kosmetyki, które wzmacniają ich własny zapach i co za tym idzie, podkreślają informację o predyspozycjach układu odpornościowego.
Dowodzą tego badania, podczas których proszono uczestników o wskazanie tych spośród najpopularniejszych składników perfum (bergamotka, piżmo, paczula, wanilia, jaśmin etc.), które najchętniej wybraliby dla siebie. Zauważono zdumiewające podobieństwa w gustach osób o zbliżonych genach układu HLA (układ zgodności tkankowej, ang. human leucocyte antigen system). Niezwykłe, prawda?

Wagina versus szarlotka
A skoro już przy wyborze partnera jesteśmy. Alan Hirsch z chicagowskiej Fundacji Badań nad Smakiem i Zapachem mierzył, jak zmienia się ukrwienie wagin i penisów mieszkańców Chicago poddawanych ekspozycji na najróżniejsze aromaty. Rozpoczął od lukrecji - ta w końcu cieszy się sławą silnego afrodyzjaku. Okazało się, że wąchanie cukierków z korzeniem lukrecji wzmagało o 13 proc. przepływ krwi przez badane penisy. Jednak aromat pączków był trzykrotnie skuteczniejszy, a tarta dyniowa czy jabłkowa dawała skuteczność 40-procentową. Zważywszy, że zapach kobiecych perfum poprawiał męskie wyposażenie zaledwie o 3 proc., mamy naukowy dowód na stare powiedzenie - przez żołądek do serca.
A jak trafić do kobiecych serc? Panie reagowały podnieceniem na bukiet zapachów słodko-ogórkowych, natomiast aromat wiśni znacznie obniżał przekrwienie wagin. Podobnie zresztą jak - przykro mi to pisać, panowie - zapach mięsa z grilla i męskiej wody kolońskiej.

źródło: wysokieobcasy.pl

Naturalne i oryginalne perfumy można zrobić w domu

| Etykiety: , | 0 komentarze |

Perfumy z naturalnych olejków eterycznych można przygotować samodzielnie. To zajęcie bardzo przyjemne i nie wymagające specjalistycznej wiedzy czy wyjątkowych zdolności. Naturalne olejki eteryczne są wieloskładnikowymi mieszankami substancji zapachowych, które w połączeniu z alkoholem etylowym lub olejem roślinnym czy parafinowym mogą stworzyć ciekawe kompozycje do zastosowania jako perfumy.
- Dzięki połączeniu różnych olejków eterycznych otrzymujemy nie tylko piękny zapach, ale również korzyści dla zdrowia - woń olejków rozproszona na naszym ciele, unosząca się w powietrzu ma również właściwości terapeutyczne. To leczenie zapachem. Piękna woń zapewnia nam też równowagę, zdrowie i dobre samopoczucie - mówi Marta Nietupska, ekspert Dr Beta w dziedzinie aromaterapii.
Markowe perfumy, które możemy nabyć w perfumeriach mogą zawierać syntetyczne utrwalacze zapachu. Naturalne olejki eteryczne posiadają własne utrwalacze - są nimi na przykład np. olejek sandałowy, różany, cynamonowy, z gałki muszkatołowej i cedrowy. W zbliżony sposób powstaje wiele zapachów orientalnych, które kuszą turystów w Egipcie czy na Bliskim Wschodzie.

Jak wykonac własne perfumy?
Zmieszane ze sobą olejki należy dodać w ilości 15-20% do rozpuszczalnika, czyli alkoholu (spirytus spożywczy) lub oleju roślinnego (bezwonnego, np. z nasion winogron, ze słodkich migdałów) i pozostawić na 10 do 15 dni w szklanym, zamkniętym naczyniu, aby wszystkie składniki mogły się połączyć i wymieszać. Kolejnym krokiem jest ochłodzenie mieszanki do temperatury poniżej 0 stopni Celsjusza przez maksymalnie 2 dni, a następnie powrót do temperatury pokojowej. Po 18 dniach zapachy są gotowe do użycia.

Oto przykładowy zestaw olejków, dzięki któremu powstanie ciekawy zapach dla kobiet:
Olejek cytrynowy - 40 kropli
Olejek petitgrain - 40 kropli
Olejek z drzewa różanego - 40 kropli
Olejek geraniowy - 20 kropli
Olejek neroli - 10 kropli
Olejek ylangowy - 15 kropli
Olejek kolendrowy - 10 kropli
Olejek gałki muszkatołowej - 10 kropli
Olejek szałwi muszkatołowej - 10 kropli

Olejki rozpuścić należy w 100 ml spirytusu i postępować wedle powyższych wskazówek.
Oprócz zestawów wielu zapachów, można tworzyć proste kompozyce jednego lub połączenia dwóch olejków eterycznych, które mają intensywny, piękny zapach. W pojedynkę świetnie sprawdza się będzie olejek różany lub ylangowy. W duecie natomiast piękny zapach powstanie z połączenia olejku sandałowego i paczuli, neroli z różanym, ylangowego z cynamonowym, cedrowym lub sandałowym.
Własnoręcznie stworzone perfumy wystarczy przelać do dozownika lub buteleczki. To doskonały pomysł zarówno na stworzenie sobie własnego oryginalnego zapachu jak i na prezent dla bliskiej osoby. Takie perfumy mają także właściwości lecznicze, charakterystyczne dla użytych olejków.
źródło: kosmetyki.senior.pl

Co kryją perfumy?

7 maj 2012 | Etykiety: | 0 komentarze |

Kobieta kusi wyglądem, ale tak naprawdę wabi zapachem. W powieści Patrica Suskinda „Pachnidło” bohater Jean Babtyst Grenouille porywa piękne dziewice, po czym zabija je, aby z ich ciał wydestylować nieziemskie perfumy miłości. Ta zadziwiająca fikcja literacka ilustruje fascynację, jaką od zarania ludzkości budziły perfumy. Co tak naprawdę kusi w perfumach?
W pewnym sensie perfumy to magiczny koktajl wyobraźni i emocji osoby, która je kreuje oraz mariażu natury z chemią. Za każdym flakonem zawsze stoi człowiek - zwany „nosem”. Na świecie jest ich tylko kilkaset, z tego połowa we Francji, a najwięcej w prowansalskim Grasse. „Nosy” pracują dziennie 3-4 godziny i pamiętać muszą około 3,5 tysiąca zapachów. Zdolności i praktykę wspomaga się przez właściwy tryb życia. To „nos” miesza składniki ze szczyptą magii, olejki z marzeniami, po to aby kobiety, dzięki perfumom, mogły też czasem unosić się nad ziemią.
Perfumy to nic innego jak spirytusowy roztwór kompozycji zapachowej. W dawnych czasach do ich tworzenia wykorzystywano naturalne substancje pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Od wieków próbowano rozwiązać tajemnicę wyodrębniania i pozyskiwania zapachów roślinnych w stanie czystym. Jedną z najstarszych metod jest tzw. enfleurage. Polega to na tym, że płytę szklaną smaruje się zimnym tłuszczem zwierzęcym, na niej układa się płatki kwiatów, które jeszcze przez dobę po ułożeniu zachowywały swój aromat. Zabieg ten powtarza się kilkakrotnie. Następnie masę płucze się alkoholem i wyodrębnia w olejki. Podobny proces stosuje się jeszcze dziś w pozyskiwaniu substancji zapachowych z kwiatów tuberozy i jaśminu. Metodę tę praktykuje się tylko w regionie Grasse. To właśnie tam, w XVI wieku, na rozkaz Katarzyny Medycejskiej rozpoczęto po raz pierwszy destylację płatków kwiatowych. Grasse to obecnie centrum wytwarzania surowców do produkcji perfum.
Do utrwalania zapachów używa się piżma (pochodzącego z gruczołów azjatyckiego piżmowca) oraz cybety (gruczołowa wydzielina małego ssaka żyjącego w Afryce i Azji). Samo piżmo było ulubionym zapachem cesarzowej Józefiny. Po jej śmierci przez wiele lat w pałacu Malmaison pachniały tapety, przesycone tym zapachem. Przy tym piżmo uważa się za afrodyzjak. Do produkcji perfum używa się również ambry pochodzącej z jelit kaszalota. W postaci naturalnej wszystkie te substancje są nie do zniesienia. Dopiero po pewnej preparacji tworzą cenne pachnidła. Zapach najpierw powstaje w wyobraźni owego „nosa” czyli perfumiarza, w głowie łączy on poszczególne nuty zapachowe. Takie osoby całe życie budują swoją bibliotekę zapachów. Perfumiarz czuje zapach, czy wręcz widzi go oczyma duszy, na długo przed tym, jak poczują go inni. Wie, jakie będzie wzbudzał uczucia i z czym się będzie kojarzył. Potrafi rozłożyć go na pojedyncze składniki. Następnie przenosi tę misterną konstrukcję do prawdziwego świata. Na kartce zapisuje podstawowe akordy i nuty.
Każde perfumy mają skomplikowany skład - są zbiorem nawet ponad 200 różnych substancji. „Receptury” te są silnie strzeżonymi tajemnicami, często chronione patentami. I tak jak poszczególne akordy układają się w melodię, tak i aromaty łączone są w nutach głowy, serca i bazy. Niczym w wierszu muszą się „rymować” inaczej zapach będzie nie do zniesienia. Perfumiarz zna alchemię zapachów i wie, które aromaty się lubią i uzupełniają, a które nienawidzą.
„Nos” to trochę biolog i botanik, geograf i chemik. „Wszystkie zapachy, które stworzyła natura są interesujące, nawet te, których woń nie jest przyjemna. I odwrotnie - zapachy stwarzane przez człowieka mimowolnie są niezwykle męczące, np. spaliny, dym z papierosów” – wyznała twórczyni perfum Camille Goutal.
Perfumiarz odtwarza naturę, ale i tworzy nową jakość. Czasem na opakowaniu perfum widnieją dominujące nuty np. jaśminu. Ale są to tylko nuty - kwiat zamknięty w zapachu, może składać się z kilkunastu czy kilkudziesięciu innych aromatów, w zależności od „nosa”. „Każdy perfumiarz ma swój własny styl, warsztat, osobowość i sekret. Wszystkie te aspekty wpływają potem na perfumy. Jeśli poproszono by dziesięciu perfumiarzy o stworzenie zapachu róży, otrzymano by dziesięć różnych róż”- dodaje Camille Goutal.
Każdy z nas ma swój ulubiony zapach, dzięki niemu czujemy się seksowni, atrakcyjni, pewni siebie. Zatem „nosy” zamykają we flakonach pewną obietnicę, nadzieję, fantazję. Nawet jeśli nasze marzenia i oczekiwania są iluzją, to nic nie zmienia faktu, że w kropli ulubionych perfum idziemy na randkę czy rozmowę z nowym pracodawcą. Reklamy podsuwają pewne wzorce, ikony. My, potencjalni nabywcy, staramy się dopasować którąś wizję i poczuć się jak w reklamie. Zanim fachowcy od PR rozplanują kampanię medialną, to perfumiarz w swojej głowie ma obraz kobiety bądź mężczyzny, który jest uosobieniem kreowanego zapachu. Gdzie zatem przebiega granica między rzemiosłem a artyzmem? Prawdziwie artystyczne perfumiarstwo powinno być sztuką i być postrzegane jako forma sztuki, niczym malarstwo czy komponowanie muzyki. Rzemiosło, technika są tylko sposobami do osiągnięcia pożądanego artystycznego efektu.
Perfumy to ulotna alchemia zapachów, kwiaty, sekretne metody i osobowość ich twórcy. Rządzą wszystkimi naszymi zmysłami, można nimi opisać niezliczone, niezależne od siebie krainy, wolne od granic czasu i przestrzeni. Zapachy wywołują i kreują uczucia, miejsca, obrazy, mogą nawet wprowadzić do rzeczywistości i przestrzeni nowe, emocjonalne wymiary.
Wielki Jean Paul Guerlain mawiał – „Perfumy to najbardziej żywa część wspomnień”. Większość z nich jest zamkniętych w konkretnych zapachach i aromatach. "Nosy" podkreślają, że inspiracje zapachowe, to dopiero początek tworzenia sztuki. Jeśli doda się do tego zmysł wzroku, otulający spojrzeniem kosztowny flakon, dotyk kropli spływającej po skórze, szept woalu rozpryskiwanego z atomizera - to jest esencja perfum.
źródło: horoskop.wp.pl

Perfumy. Jak uwodzić zapachem...

2 maj 2012 | Etykiety: | 0 komentarze |

Kobiety uwodzą mężczyzn zmysłowym, zalotnym spojrzeniem. Mężczyznom wystarczy za to... zapach. Kuszą, zniewalają, sprawiają, że nikt i nic nie jest im w stanie się oprzeć. Ale uwaga!!! Źle dobrane wywołają przeciwny efekt.
Mówi się, że prawdziwy mężczyzna powinien pachnieć potem i cygarami. Złośliwi twierdzą, że za tą teorią stoją sami panowie, którzy chcą usprawiedliwiać przed kobietami własne „niedoskonałości”. Jak dowodzą badania, zapach męskiego potu ma silne znaczenie dla płci przeciwnej. Kobiety wyczuwają naturalny zapach mężczyzny, niezależnie od użytych perfum, intuicyjnie poszukując partnera o zapachu możliwie najbardziej różniącym się od własnego.
- Oczywiście, delikatna woń dobrej wody toaletowej w żaden sposób nie zaszkodzi w tym procesie, wręcz przeciwnie, umili paniom poszukiwanie wybranka – dodaje z przymrużeniem oka Maciej Szymański, przedstawiciel marki Man Perfect.
Nut zapachowych jest wiele, tak, że czasem trudno zdecydować się na tę, która będzie nam pasowała najbardziej. Nie każdy jednak wie, że zapachy powinno się dobierać do charakteru i typu osobowości, więc wybór nie powinien być przypadkowy. Poza tym wiele kobiet (choć nie tylko), ma zdolność kojarzenia zapachów z określonymi osobami czy wydarzeniami – kiedy poczują znaną nutę, bez problemu przywołają w myślach nawet, wydawałoby się, najbardziej zapomniany obraz.
Czy wiesz, że na każdą kompozycję zapachową składa się kilka lub nawet kilkanaście składników ułożonych w trzech nutach – głowy, serca i bazy. Wiedza o poszczególnych propozycjach zawartych w danej wodzie toaletowej pozwala lepiej dobrać wybrany zapach do własnego charakteru czy charakteru osoby, którą chcemy obdarować.
Dla panów o silnej osobowości, pewnych siebie i eleganckich poleca się kompozycje zapachowe, których nuty bazowe oparte są na takich składnikach, jak: haitańska trawa, wetiwer, paczula i amber, nuty serca - papryczka chili, anyż, kardamon, ziele angielskie oraz nuty głowy - bergamotka włoska, grapefruit i mandarynka.
Trzeba wiedzieć, że nuta bazowa zawiera składniki, które najwolniej uwalniają się do powietrza i mimo że nie są mocno wyczuwalne, nadają charakteru całej kompozycji. Dla przykładu - wyciąg z korzenia wetywerii to składnik, który dodaje się do wysokiej klasy wód toaletowych, którego głównych zadaniem jest utrwalenie rozpylanego na skórze zapachu. Podobnie działa paczula, dodatkowo dodając kompozycji egzotyczne nuty z elementami zapachu piżmowego.
Uzupełnieniem nuty bazowej jest nuta serca – gdyby nie jej obecność, składniki pozostałych dwóch nut byłyby wyczuwalne, jako dwa zupełnie odrębne zapachy. Stąd jej rola jest niezwykle istotna. Dla przykładu – użycie kardamonu w składzie nuty serca dodaje zapachowi świeży, lekko cytrusowy aromat, natomiast zioła angielskiego – akcentów charakterystycznych dla mieszanki cynamonu, gałki muszkatołowej i goździków.
Ostatnim elementem jest nuta głowy, czyli składniki najbardziej lotne i najintensywniejsze w zapachu. We wspomnianym wyżej przykładzie użyta bergamotka ma za zadanie podkreślać cytrusowe tony kardamonu, uzupełniając jednocześnie pełne słodyczy brzemienia, jakie przynoszą mandarynka oraz grapefruit.
Mężczyzna – romantyk, dojrzały emocjonalnie, pełen zmysłowej namiętności i wrażliwości dobrze będzie czuł się w zapachu, którego nuty oparte są na składnikach, takich jak: drzewo sandałowe, bób, tonka, paczula, piżmo, wanilia, cedr - nuta bazy; fiołek, szałwia, kardamon - nuta serca; mandarynka, grejpfrut, bergamotka – nuta głowy. Obok mocno owocowych nut zapachowych, pełnych świeżości i orzeźwienia, propozycja o tak skonstruowanej kompozycji będzie przyciągała uwodzicielską nutą szałwii i kardamonu, składnikami idealnie pasującymi dla romantycznych, ale i silnych mężczyzn.
Z kolei energiczny, pełen pasji, kochający przygody mężczyzna swój zapach odnajdzie w pełnych potencjału woniach opartych na składnikach typu: ambra, mech dębowy, nuty drzewne, cappuccino (nuta bazy), nuty oceaniczne, kardamon, gałka muszkatołowa (nuta serca) oraz czarna porzeczka, bergamotka, mięta, melon (nuta głowy). To kompozycja, która kusi płeć piękną, podkreślając męskość i siłę każdego mężczyzny, który odważy się użyć właśnie tego zapachu. Słodkość melona połączona z intensywnymi aromatami gorzkiej porzeczki i orzeźwiającymi akordami mięty – to mieszanka, której trudno się oprzeć.
źródło: strefabiznesu.pomorska.pl

O wyborze i aplikacji perfum

12 kwi 2012 | Etykiety: | 0 komentarze |

Perfumy były znane już w czasach starożytnych i do dziś cieszą się wciąż niegasnącą popularnością. Każda kobieta ma obecnie w swojej torebce kolorowy flakonik z ulubioną kompozycją zapachową, a i mężczyźni powoli zaczynają dorównywać płci żeńskiej w zakupie tych produktów kosmetycznych.
Jak się jednak okazuje, wybór odpowiedniego zapachu, jest czynnością dość złożoną. Jednych kusi atrakcyjna cena, drugich kolorowe opakowanie, jeszcze innych kształt buteleczki, jednak zdecydowanie najważniejsze jest to, co znajduje się w środku.
Współcześni producenci działający na rynku kosmetycznym, dbają o to, abyśmy mieli w czym wybierać. Do dyspozycji mamy najróżniejsze rodziny zapachowe, w tym kwiatowe, orientalne, drzewne, czy owocowe. Każda z nich ma swoiste działanie. Możemy odnaleźć aromaty które aktywizują, energetyzują, relaksują, uspokajają, czy uwodzą. Istotne, aby trafić na te, które spełniają wszystkie nasz wymagania i umiejętnie je stosować.
Tutaj istnieje kilka istotnych wskazówek, które sprawią, że używane przez nas zapachy będą trwałe i intensywne. Podstawową zasadą jest aplikacja perfum na czystą skórę i zdecydowanie powinniśmy się ograniczyć do jednego aromatu. Całkowicie niewskazane jest mieszanie zawartości kilku buteleczek, bowiem uzyskany efekt może być naprawdę daleki od pożądanego.
Ważny jest także umiar w kwestii samego dozowania, bowiem jeżeli zużyjemy ich za dużo, może to być uciążliwe zarówno dla nas, jak i dla otoczenia, w którym aktualnie przebywamy.
Perfumy nanosimy na ciało w miejscach, w których pulsuje krew, bowiem to przyczynia się do tego, że użyty zapach się intensyfikuje. Wskazanym jest rozpylanie zapachu w okolicach szyi, skroni, nadgarstków i zgięć kolan i łokci. Warto robić to jeszcze przed założeniem ubrania, bowiem wtedy zapach utrzyma się na skórze, a nie wyłącznie na elementach garderoby, które akuratnie mamy na sobie.
Jeśli będziemy przestrzegać tych wszystkich wskazówek, możemy być pewni, że przez cały dzień towarzyszył nam będzie poprawiający samopoczucie aromat.
źródło: centrumpr.pl

Kwiatowe i owocowe dla kobiet. Pieprzne i ziołowe dla mężczyzn. Wkurza mnie ten podział

11 kwi 2012 | Etykiety: | 0 komentarze |

Dla kogo ten prezent? - pyta ekspedientka w sklepie z czekoladkami. - Nie pani sprawa - mam na końcu języka. Na szczęście orientuję się, że nie jest wścibską impertynentką, ale uprzejmą dziewczyną, która od odpowiedzi uzależnia opakowanie prezentu w różowy lub słomkowy papier. Polityka firmy. Mimo że przyszła beneficjentka czekoladek jest kobietą, wybieram słomkowy, bo dawno wyrosła z Hello Kitty. Wkurza mnie ten podział.

Podobnie jest w perfumerii. Kwiatowe i owocowe (czytaj: zwykle mdłe lub słodkie) to zapachy dla kobiet; pieprzne, ziołowe, wytrawne (czytaj: ciekawe) - dla mężczyzn. Od lat się sprawdza. Perfumiarski mainstream hołduje tej zasadzie. Czy tylko takie są potrzeby klientów?
Podczas spotkania w dziewczyńskim gronie, które zakończyło się wąchaniem perfum, koleżanki oceniały, co fajne, a co ich nie rusza. Jedna wpadła do sypialni i dorwała perfumy mojego chłopaka. Zachwytom nie było końca. Trzy czwarte przybyłych przyznało, że od damskich nowości wolą tę kadzidlaną (genialne 7 marki Loewe z Sephory). A myślałam, że tylko ja mam bzika na punkcie tego zapachu. I wtedy przypomniałam sobie, że kiedy testujemy zapachy w redakcji, moja szefowa woli najtańszą męską wodę toaletową od damskiego bestsellera. Czy ogromny wybór damskich flakonów nie spełnia wszystkich oczekiwań? Bunt załogi, bo wiemy, że nie musimy się zgadzać na zastany podział?

Coraz więcej z nas chce mieć wybór. Zdecydować bez podpowiedzi producenta, jaki zapach ma nosić kobieta, a jaki mężczyzna. Zapachy typu uniseks, czyli takie, które nie mają z góry określonego podziału na płeć, są mocną stroną niszowych perfumerii. Sprowadza je tylko garstka pasjonatów. M.in. przedstawiciele perfumerii Quality czy GaliLu.

Jak wybór takich perfum wygląda, skoro nie wiemy, co damskie, a co męskie? - Kryterium jest gust. Zapach albo się podoba, albo nie. Czujemy, że do nas pasuje bądź odwrotnie - mówi Justyna Kozak, ekspertka zapachowa z krakowskiego GaliLu. - A gusty są nieprzewidywalne. Np. marka L'Artisan Parfumeur ma w ofercie zapach Voleur de Roses. Jest w nim nuta paczuli połączona z różą i zapachem mokrej ziemi. Różany to zapach dla kobiet, wiadomo. Ale w tej kompozycji dzięki ciężkiej nucie paczuli róża nabiera innego wyrazu, a zapach częściej wybierają mężczyźni. Nostalgia florenckiej marki Santa Maria Novella pachnie skórą, paloną oponą i benzyną. To męskie sprawy. Nie tak szybko! Nawet jeśli klientka kupi Nostalgię dla partnera, często wraca po flakon dla siebie - zdradza pani Justyna.

Mam podobnie z nową na polskim rynku francuską marką Zadiq & Voltaire. Podoba mi się oszczędny, minimalistyczny flakon zamknięty w pudełku wyglądającym jak książka (to nawiązanie do powiastki filozoficznej "Zadig" Woltera), anioł w logo, cały koncept marki. Ale zdecydowanie wolę zapachową interpretację czystości (La Pureté - to nazwa zapachu) w wersji raczej dla niego niż dla niej; niestety, od dystrybutora dostaję do zdjęcia damski flakon, bo jestem kobietą.

Niszowe perfumy wyróżnia przemyślana koncepcja, która jednak nie wiąże się z podziałem na płeć. To np. konkretna nuta przewodnia, która definiuje zapach. Tak można odbierać kreacje guru zapachowego Serge'a Lutensa (jego Féminité du bois z 1992 r. uważa się za pierwszy zapach dla kobiet, w którym użyto składnika zarezerwowanego dotąd wyłącznie dla perfum męskich - cedru). W końcu woń skórki od chleba, którą znajdziemy w jego Jeux de peau, czy sosnowego lasu z Fille en aiguilles mogą lubić zarówno kobiety, jak i mężczyźni, prawda?

- Tak tworzono zapachy pierwotnie, zanim na przełomie XVIII i XIX w. wprowadzono podział na płcie - mówi Ania Parniewicz, ekspertka zapachowa z warszawskiego GaliLu. - Tzw. single note to drzewo figowe w zapachu Philosykos Diptyque czy nuta kadzidlana będąca osią zapachu Cardinal (James Heeley).

W sieciówkach szukam wód, które są wariacją twórcy na temat konkretnej nuty. Nie ma tego dużo. Z nowości na wiosnę to Jasmin by Iceberg. Jaśmin i lilia - odsłona Duet Guerlain. Od lat na rynku jest seria Aqua Allegoria Guerlain. To np. zapach grejpfruta (boski Pamplelune!), kiwi, mokrej łąki i świeżości (Herba Fresca), mandarynki z bazylią i in. Seria Flora by Gucci to festiwal kwiatów, np. gardenii czy magnolii.

- Ale zapach mainstreamowy może być udany - mówi Agnieszka Łukasik, właścicielka GaliLu. - Np. Opium YSL, Angel Muglera, zapachy Hermesa tworzone przez Jean-Claude'a Ellenę - wymienia swoje typy.

Dlaczego zatem praktyka pokazuje, że rzadziej niebanalny flakon spotkamy w sieciówce? - Koncerny robią zapachy pod klienta, co często czyni je mało oryginalnymi duplikatami popularnych perfum z poprzednich sezonów - tłumaczy Agnieszka Łukasik. - To gwarantuje sprzedaż. Perfumy niszowe rządzą się innymi regułami. Mają zachwycać bez względu na mody, trendy, badania rynku.
źródło: wysokieobcasy.pl

Zapach idealny

10 kwi 2012 | Etykiety: , | 0 komentarze |

Kobiety na całym świecie kochają perfumy, ponieważ pomagają im one w utrzymaniu dobrego nastroju oraz podkreślają często ich charakter oraz osobowość.
Najwięksi światowi projektanci głowią się, jakie zapachy lansować na każdą porę roku, ponieważ moda, jeśli chodzi o perfumy damskie zmienia się co chwilę. Liczy się nie tylko oryginalny zapach, ale także przede wszystkim przepiękny flakon oraz przykuwająca uwagę reklama.
Coraz więcej pań stać na ekskluzywne i po prostu drogie perfumy damskie, które można kupić w najlepszych perfumeriach. Często są one naprawdę drogie, ponieważ są skomponowane z niezwykle rzadkich oraz cennych składników. Niekiedy do wyrobu jednego flakonika zapachu trzeba zużyć kilkanaście kilogramów płatków kwiatów – za niektóre trzeba zapłacić prawdziwy majątek.

Oczywiście, perfumy damskie sprzedają się rewelacyjnie, ponieważ każda kobieta chce przepięknie pachnieć. Zapachy dzielą się na te na co dzień oraz na wieczór, a także specjalne okazje.

Na co dzień, najlepiej sprawdzają się lekkie, orzeźwiające oraz cytrusowe perfumy damskie, które pomagają zachować świeżość oraz dobry nastrój. Na wieczór najlepiej wybierać mocne, korzenne i słodkie perfumy damskie, ponieważ są bardzo zmysłowe i na pewno zwrócą uwagę wszystkich mężczyzn. Takie zapachy są intensywne i bardzo długo utrzymują się na skórze, dzięki czemu kobieta przez cały wieczór emanuje wielką tajemnicą oraz seksapilem.

Bardzo modne są też perfumy damskie sygnowane przez największe gwiazdy ekranu, estrady oraz zwykłe celebrytki. Kobiety chcą pachnieć jak ich ulubienice, dlatego tak chętnie kupują ich zapachy. Przy wyborze perfum liczy się też to, co jest akurat modne.

Każda modna kobieta posiada różne perfumy damskie w swojej kolekcji. Jedna nadają się na co dzień, inne od święta. Przede wszystkim, misterne flakony stanowią niebanalna ozdobę każdej damskiej toaletki. Warto otaczać się pięknymi zapachami, ponieważ dodają one pewności siebie oraz chęci do życia i zmagania się z codziennymi problemami.
źródło: centrumpr.pl

Perfumy z charakterem

17 sty 2012 | Etykiety: | 0 komentarze |

Kwiatowy czy orientalny? Słodki czy cytrusowy? Delikatny czy intensywny? Właściwie dobrany zapach powinien nie tylko wprowadzać w dobre samopoczucie, ale również oddawać charakter osoby, która go używa. Jak więc właściwie dokonać wyboru?
Zapach, podobnie jak wygląd, jest nierzadko wizytówką człowieka, dlatego jego wybór powinien być dobrze przemyślany oraz dopasowany nie tylko do okazji, ale także osobowości. Co, oprócz reklam telewizyjnych, rekomendacji przyjaciół czy po prostu sprawdzania każdego zapachu po kolei, może nam być pomocne przy podejmowaniu decyzji?

Po zapachu
Ocena woni perfum to kwestia bardzo subiektywna, dlatego żadnej opinii nie można sklasyfikować jako lepszej lub gorszej. Dokonując wyboru, trzeba mieć świadomość, że nie ma produktów uniwersalnych, a zapach powinien być dostosowany do nastroju, cech charakteru czy preferowanego stylu ubioru. Przy doborze perfum ważne jest, aby decyzji nie podejmować pochopnie, pod wpływem chwili, czy będąc w negatywnym nastroju. W takim wypadku warto przełożyć zakupy na inny dzień i wybrać w sposób bardziej przemyślany. Gdy emocje opadną, łatwiej dobrać właściwy produkt. Jeśli kupujemy w drogerii, aby nabrać odpowiedniego dystansu do zapachu, warto, zabrać ze sobą do domu wybrane próbki. Analiza z perspektywy czasu pozwoli uniknąć rozbieżności z preferencjami danej osoby. Korzystanie z polecenia znajomych nie zawsze okazuje się najlepszym sposobem. Nie tylko dlatego, że każdy ma inny gust. Również dlatego, że sam zapach potrafi przybierać inne odcienie jeśli jest stosowany przez różne osoby.

Z pomocą techniki
Dla osób, mających problem z właściwym wyborem perfum, przydatne mogą okazać się rozwiązania, łączące w sobie wiedzę z zakresu medycyny, psychologii oraz najnowszą technikę. „Zapach idealny” powinien uwzględniać czynniki, takie jak: rodzaj, typ czy wartość pH skóry. To właśnie te elementy determinują faktyczną woń perfum. Aby dokonać właściwego wyboru nie trzeba jednak zakładać w domu prywatnego laboratorium. Inne, skuteczne metody opierać się mogą np. na analizie najważniejszych cech osobowościowych odbiorcy: jego stylu bycia, ulubionych potraw czy sposobów reagowania w nagłej sytuacji. Krótki test, rozwiązywany w specjalnym punkcie kosmetycznym, pozwoli dobrać niepowtarzalne, dedykowane perfumy. – Przy tworzeniu zapachu ważne jest nie tylko to, jak my sami siebie postrzegamy, ale także, jak patrzą na nas inni. Istotne mogą się okazać, często niedoceniane, czynniki, takie jak np. preferencje kolorystyczne – mówi Piotr Janczak z Beauty Cosmetics, firmy, która wdrożyła system perfumiarstwa elektronicznego Parfum Bar. – Tego rodzaju testy, od listopada, można przeprowadzać w specjalnych punktach konsultacyjnych Info BC – dodaje.
Wybór perfum to bardzo przyjemne, choć niekoniecznie proste zadanie. Aby decyzja była przemyślana, warto jednak zwrócić uwagę na kilka istotnych czynników. Znaczenie ma tu nie tylko wygląd zewnętrzny, ale także cechy osobowości. Dopiero uwzględniając oba te elementy, można dobrać zapach, który będzie autentyczną wizytówką i zwieńczeniem codziennej pielęgnacji.
źródło: w-spodnicy.pl

Perfumy dobieramy do woni ciała i układu odpornościowego

11 paź 2011 | Etykiety: | 0 komentarze |

Czeski antropolog twierdzi, że używane przez nas perfumy, dezodoranty czy wody po goleniu nie mają maskować naturalnego zapachu ciała. Wg niego, kupujemy i najbardziej lubimy wonie, które go wzmagają.
Dr Jan Havlíček z Uniwersytetu Karola w Pradze podkreśla, że kiedy ludzie sami wybierają swoje perfumy i zmieszają się one z zapachem ich skóry, włosów itp., taka woń jest uznawana za przyjemniejszą i bardziej atrakcyjną niż w sytuacji, gdy ktoś użyje perfum wybranych dla niego przez inną osobę.
Odkryliśmy, że ludzie wybierają zapachy uzupełniające ich własną woń [jest to silna tendencja]. Pewnie dlatego kupowanie perfum w prezencie jest tak trudne i z tego powodu często kończą one nieużywane w łazience - tłumaczy Havlíček.
Podczas eksperymentów 12 badanych poproszono, by pod jedną pachą spryskali się wybranymi przez siebie perfumami, a pod drugą perfumami wylosowanymi z zestawu. Później naukowcy pobrali wymazy. Były one oceniane przez 21 kobiet. Okazało się, że panie systematycznie uznawały zapachy wybrane przez ochotników za bardziej przyjemne i atrakcyjne.
Havlíček zaprezentuje wyniki swoich badań na konferencji organizowanej w tym tygodniu w Londynie przez International Fragrance Association. Poza Czechem wystąpi na niej prof. Tim Jacob z Uniwersytetu w Cardiff, który będzie przekonywał słuchaczy, że istnieje statystyczna korelacja między [...] immunotypem a preferowanymi zapachami. Wydaje się, że wybieramy perfumy odzwierciedlające nasz układ odpornościowy. Sugerowałoby to, że perfumy nie są tylko kwestią mody czy jak mówią niektórzy, naszym drugim ubraniem, ale czymś spełniającym ważną rolę w doborze płciowym.
źródło: kopalniawiedzy.pl

Naukowcy odkryli tajemnicę perfum

| Etykiety: | 0 komentarze |

Już wiadomo, dlaczego nie należy ich kupować w prezencie.
Ty też masz w łazience kilka flakoników perfum, które dostałaś w prezencie i nigdy ich nie używałaś? Naukowcy już wiedzą, dlaczego ci się nie podobają. Nie podkreślają twojego własnego zapachu - informuje telegraph.co.uk.
Naukowcy poprosili ochotników, by spryskali się wybranymi przez siebie perfumami. Potem pobrali próbki ich zapachu. Następnie eksperyment powtórzono - tym razem jednak ochotnicy spryskali się losowo wybranymi perfumami.
Próbki ich zapachów przedstawiono następnie kobietom. Okazało się, że te za atrakcyjne uznały tylko te próbki, które były efektem samodzielnego wyboru perfum przez ochotników.
To tłumaczy dlaczego zakup perfum na prezent dla kogoś jest tak trudny i dlaczego zazwyczaj jest nietrafiony - mówi dr Havlicek.
źródło: sfora.pl

Perfumy na jesień 2011

23 wrz 2011 | Etykiety: , | 0 komentarze |

Czarna Dalia. Dahlia Noir od Givenchy to niejako powrót do korzeni wielkiego domu mody. W prostym, dość ponurym flakonie zamknięty jest kwiatowy nektar z dominującą nutą pudrowej róży. Mieszanka elegancji i uwodzicielstwa rozwija się w nutach mandarynki, mimozy, różowego pieprzu, irysu, paczuli, wanilii i drzewa sandałowego.

Walentyna. Nowy zapach od Valentino o nieprzypadkowej zbieżności imion - Valentina - to hołd dla kobiety nowoczesnej i wyszukanej, pełnej ciekawych niuansów. Mieszanka zapachowa opiera się na kalabryjskiej bergamotce, truflach, jaśminie, pomarańczowymi kwieciu oraz ambrze. Aromat jest lekko orientalny, ale bardzo „valentinowski” zaś flakon będzie ozdobą każdej łazienki.

Kukuryku? Fani zapachowych kreacji od Jean Paul Gaultier mogą odetchnąć z ulgą - zimowy sezon powitamy z nowym męskim zapachem o wesołej nazwie Kokorico. Panowie pachnieć więc mają figowym listkiem (!), paczulą, kakao, vetiverem oraz cedrem - w całości to zapach dynamiczny, wybuchowy, ale też oryginalnie zmysłowy.

Zen dla Dwojga. Nowy duet zapachów Shiseido wibruje namiętnością i świeżością. Zen for Men White Heat to kombinacja lodowatych liści mięty, świeżych azjatyckich mandarynek, ostrego kardamonu a w końcu też szałwii, piżma i niezwykle uzależniającego absyntu! Wersja dla pań pachnie grejpfrutem, bergamotką, ananasem, niebieską różą, a także frezją, gardenią, chińską różą i lotosem - w tle tej kwiatowej kompozycji przebijają wszak intrygujące nuty drzewno-piżmowe: ambry, paczuli, cedru i kadzidła.

Deseń. Stella McCartney wydaje limitowaną wersję swojego zapachu Stella pod nazwą Print, odnoszącą się do nowej kolekcji mody. Wspaniały flakon odzwierciedla nawiązujący do vintage’u deseń, zaś w środku mieszają się słodkie nuty piwonii, róży, mandarynki i ambry.

Milion dolarów. Tyle kosztować ma flakon ekskluzywnego wydania zapachy Golden Delicious od DKNY. Zapach ten sam, jaki znamy z perfumerii, ale buteleczkę zdobią prawdziwe diamenty mające zachęcić kupców do zapłacenia horrendalnej ceny. Zanim jednak pomyślicie o zachłanności kreatorów uprzedzamy, że dochód ze sprzedaży ma zasilać stowarzyszenie Action Against Hunger walczące z głodem na całym świecie. Mamy więc nadzieje, że znajdą się bogaci i próżni!
źródło: we-dwoje.pl/

Pierwsza podpisała perfumy swym słynnym nazwiskiem

30 mar 2011 | Etykiety: | 0 komentarze |

Ikona stylu i kina, Elizabeth Taylor, była nie tylko uznaną aktorką. To jej celebryci zawdzięczają możliwość kreowania swoich zapachów. Taylor jako pierwsza podpisała flakon perfum swoim nazwiskiem.
Moda na perfumy kreowane przez gwiazdy zaczęła się w 1987 roku, gdy na półkach perfumerii wystawiono zapach Elizabeth Taylor „Passion”. Zapach cieszył się ogromną popularnością, a aktorka o fiołkowych oczach stała się pierwszą gwiazdą, która współtworzyła perfumy.
– Myślę, że dla kobiety perfumy to coś więcej niż tylko dodatek. To część jej aury. Ja skrapiam się perfumami nawet wtedy, gdy jestem sama w domu – powtarzała Taylor.
Aktorka z pasją oddawała się tworzeniu swojego debiutanckiego zapachu począwszy od doboru składników, po szczegóły związane z kształtem flakonu. W roku 1991 zapach sygnowany jej nazwiskiem znalazł się na liście dziesięciu najlepiej sprzedających się zapachów świata.
– Pasja to składnik mojej osobowości. Pasja do życia, pasja, która nigdy nie pozwalała mi się poddawać. Sprawia ona, że jestem tym, kim jestem – podkreślała w wywiadach gwiazda.
Jej kolejne zapachy, nad którymi pieczę sprawuje koncern kosmetyczny Elizabeth Arden Inc, również zyskały uznanie wśród kobiet. Dowodem na to są perfumy White Diamonds, zaprezentowane w 1991 roku. Zapach stał się światowym bestsellerem zyskując tytuł zapachu wszechczasów i do dziś świetnie się sprzedaje.
Elizabeth Taylor, zwyciężczyni dwóch Oscarów, zmarła w środę w Los Angeles w wieku 79 lat na skutek komplikacji spowodowanych niewydolnością serca. Gwiazdę kina pochowano na cmentarzu Forest Lawn w Glendale na przedmieściach Los Angeles w prywatnej ceremonii. Na życzenie Taylor opóźniono ją o 15 minut, zgodnie z jej przedśmiertnym planem, by spóźnić się na własny pogrzeb.
źródło: uk/PAP Life

Uwodzicielska moc perfum

21 lut 2011 | Etykiety: | 0 komentarze |

Dobrze dobrane perfumy ozdobią cię niczym idealnie skrojona kreacja. Gdy znajdziesz swój wymarzony aromat, poczujesz się jeszcze piękniejsza.
Niektóre składniki perfum uważane są za szczególnie seksowne i dodające nam atrakcyjności. Ich nuty często się ze sobą przeplatają, tworząc intrygujące kompozycje działające na zmysły twoje i... wybranka. Którą z nich wybrać?

Jak bukiet kwiatów i owoców
Polki kochają zapachy kwiatów oraz owoców, a te nuty w perfumeryjnych nowościach powtarzają się najczęściej. I trudno się temu dziwić! Cóż bardziej kojarzy się z delikatnością kobiecej natury, niż płatki wonnych kwiatów i świeżość owoców.
Absolutna boginią zmysłowych aromatów jest róża. Za nią plasuje się jaśmin o odurzającym zapachu czerwcowej nocy. Seksowną pudrową nutę wnosi do perfum woń irysa. Powabnie grają na skórze aromaty majowej konwalii i fiołka.
Dziewczęcą atrakcyjność i świeżość zapewnią ci zamknięte we flakonikach nuty cytrusowe, ożywcze, niczym spacer po porannej rosie. W intrygujących perfumach szukaj także zapachu melona i brzoskwini, które otulają skórę aksamitną owocową nutką. Porzeczka zaś, choć wygląda niewinnie, kryje w sobie słodkawo- -cierpki pociągający aromat.

Orient - ogród, który kusi zmysły
Wiele z tak określanych składników porównywanych jest do feromonów, czyli substancji działających na płeć przeciwną niczym wabik. Już same nazwy perfumiarskich dodatków rodem z Orientu niosą ze sobą zmysłową tajemnicę, przywodząc na myśl krainę tysiąca i jednej... nocy. Wystarczy wymienić kadzidło, mirrę czy drzewo sandałowe.
Do substancji o niezwykłej zmysłowej mocy można również zaliczyć tzw. zapachy odzwierzęce, np. piżmo oraz ambrę. Obecnie te naturalne składniki zastępuje się ich syntetycznymi odpowiednikami, równie gorącymi oraz cudownie pobudzającymi zmysł powonienia.

Przysmaki dla amatorów kobiecości
Tu prym wiedzie wanilia. Ta kojarząca się z rozkoszami podniebienia przyprawa jest afrodyzjakiem, podobnie jak inne wonne smakowitości, np. cynamon, kardamon, imbir. Wszystkie rozgrzewają ciało oraz zmysły, a dwa ostatnie dodają zapachom nieco pikantnych energizujących akcentów.
Ostatnio bardzo modne stało się dodawanie do perfum typowo spożywczych zapachów, takich które kocha większość z nas, bo przywodzą nam na myśl mile chwile związane ze zjedzeniem pysznego deseru. Mowa tu o aromatach landrynek, karmelu, wiórków kokosowych czy słodkiej śmietanki.
Wszystkie kuszą i nęcą, ale najważniejsza jest oczywiście czekolada. Ta ciemna nadaje perfumom nieco gorzkawy i lekko drzewny aromat, a mleczna niesie ze sobą finezyjną słodkawą woń przypominającą lekkość cukrowej waty. Roztaczając wokół siebie taką smakowitą woń, będziesz jak pralinka, która tylko czeka na rozpakowanie - zapewniają producenci perfum.
źródło: Tina

Zapach Marilyn Monroe

2 sty 2011 | Etykiety: | 0 komentarze |

Prawdziwe markowe perfumy kosztują majątek. Nawet dużo tańsze wody perfumowane i toaletowe mogą zrujnować domowy budżet. Dlaczego jesteśmy gotowi tak wiele płacić za pachnidła?
Dlaczego na tak ulotną rzecz, jaką są perfumy, wydajemy setki, a nawet tysiące złotych? Odpowiedź jest prosta. Zapach jest dla człowieka ważny. Dowodzą tego zarówno najnowsze badania naukowców, jak i odkrycia archeologiczne, ujawniające pachnidła z czasów starożytnego Egiptu. Przede wszystkim jednak na naszą słabość do zapachów wpływają ewolucyjne uwarunkowania. I choć w procesie ewolucji ludzie zatracili tak ważną niegdyś zdolności tropienia zapachu zwierzyny i osobników płci przeciwnej, to jednak pozostała w nas odrobina niegdysiejszego łowcy. Dowiodły tego badania amerykańskich i izraelskich naukowców.

Wedug ustaleń badaczy, człowiek ma fizjologiczną zdolność wyczuwania subtelnych zapachów, tylko zatracił ją, gdyż przestał z niej korzystać. Pozostała w nas jednak potrzeba węszenia i ustalania w ten sposób, z kim mamy do czynienia. Niszę tę wypełniły syntetyczne zapachy, szczególnie perfumy pełniące rolę seksualnego wabika. A że jest to skuteczne oszustwo, potwierdza nauka.
Przykładowo, zespół szwajcarskich naukowców z uniwersytetu w Zurychu, kierowany przez dr. Michaela Kosfelda, odkrył, że człowiek - bez względu na płeć - do którego naturalnego zapachu dodano oksytocynę, jeden z ludzkich hormonów, staje się bardziej atrakcyjny seksualnie i towarzysko. Z kolei naukowcy z uniwersytetu w Chicago ustalili, że zapach grapefruita w perfumach sprawia, iż kobieta w średnim wieku wydaje się młodsza o całe 6 lat!

W jaki jednak sposób mózg odczytuje bodźce powstające w komórkach nosa i jak interpretuje zapachy? Ustalił to międzynarodowy zespół ekspertów, kierowany przez dr Hiroaki Matsunami. - Procesem tym sterują białka, proteiny RTP1 i RTP2, pomagające receptorowi węchowemu pobudzić powierzchnię węchowej komórki nerwowej, aby ta przekazała sygnał do mózgu - wyjaśniła dziennikarzom dr Matsunami. - Proteiny RTP1 i RTP2 mają zdolność reagowania na obecność w powietrzu różnych związków chemicznych, czyli zapachów.

Okazuje się więc, że gdy RTP1 i RTP2 uaktywnią się, to woń perfum uderzy w nas z całą siłą. Problem w tym, że na odczytywanie zapachów przez człowieka wpływa też inny czynnik. Bo, jak ustalili uczeni, odpowiednio dobrane słowa mogą wpłynąć na nasze doznania węchowe. Potwierdzają to wyniki badań naukowców z Oksfordu, pracujących pod kierunkiem prof. Edmunda Rollsa. Eksperymenty Brytyjczyków wykazały, że ludzie oceniają ten sam zapach jako przyjemniejszy, jeśli był określany jako zapach sera cheddar, a nie „zapach ciała”. Z kolei wdychanie czystego powietrza daje złudzenie zapachu sera, jeśli osobę wąchającą zapewnia się, że wącha ona ser. Co ciekawe, rezultaty nie zależą tu od intensywności węszenia.
Nieprzyjemny zapach nazwany w ładny sposób wydaje się znośniejszy - tak podsumowuje wyniki swych badań prof. Edmund Rolls.

Podobne sztuczki stosują eksperci od reklamy, którzy potrafią wprowadzić na rynek co roku setki nowych zapachów, jakich jedyną zaletą jest właśnie ich nowość, opatrzona przemyślaną nazwą. Takie perfumy szybko znikają, zastępowane kolejnymi pachnidłami. Są jednak perfumy ponadczasowe, które dziś reklamy nie potrzebują, jak Chanel No. 5, powstałe w latach 20. XX w. pierwsze na świecie perfumy aldehydowe. Zapewne nie jest przypadkiem, że właśnie Chanel No. 5 były ulubionymi perfumami Marilyn Monroe, uznawanej za seksbombę wszech czasów.

Ambra, bergamotka, syntetyczne aldehydy, woda różana i kwiat pomarańczy. Z tych i setek innych substancji tworzone są najbardziej zmysłowe zapachy świata. Oferta na tym jednak się nie kończy, bo można pachnieć nawet tak jak sama Marilyn Monroe. Nie, nie pachnieć Chanel No. 5, ale samą Marilyn. Takie perfumy rok temu wprowadziła na rynek amerykańska marka Antiquity. Pachnidła te kosztują bajońskie sumy, ale za to dostarczają nie byle jakiej frajdy. Bo eksperci tej firmy w laboratorium w Los Angeles tworzą kompozycje zapachowe w oparciu o DNA pobrane z kupowanych na aukcjach pasemek włosów najsłynniejszych ludzi świata. Można więc pachnieć jak Marilyn Monroe lub jak Elvis Presley, a nawet jak Albert Einstein!

źródło: express bydgoski

Flakon ponadczasowej kobiecości

5 lis 2010 | Etykiety: , | 0 komentarze |

Nic nie dopełni wizerunku tak dobrze jak zapach, który pozwoli poczuć się każdej kobiecie piękną niezależnie od czasów i mody, bo – jak twierdzi matka najbardziej legendarnych perfum wszech czasów: Chanel No 5 – ta przemija, a styl pozostaje.
Właśnie na styl stawiała słynna orędowniczka uznanej dziś za klasykę prostoty w modzie Gabrielle ‘Coco’ Chanel. Nawet jako rewolucjonistka była powściągliwa i zachowawcza. Jej przewrót polegał na pokazaniu światu, że w luksusie można czuć się wygodnie, a prawdziwa, ponadczasowa elegancja tkwi w szlachetnej prostocie. Francuska projektantka równie znana ze swoich kreacji, które wyniosły ją na szczyty sławy, co z silnego charakteru i burzliwej biografii, pokazała kobietom drogę do niezależności poprzez modę. Odebrała mężczyznom prawo wyłączności na noszenie spodni, dowodząc, że kostium może być zarówno szykowny, jak i kobiecy
Gdy jako uznana już projektantka zlecała stworzenie najsłynniejszych dziś perfum świata, jedynym warunkiem, jaki postawiła, było, aby firmowany przez nią zapach – pierwszy w historii perfum pod szyldem domu mody – pozostawił wszystkie dotychczas stworzone w tyle. Czyżby przypuszczała, że perfumiarskie dzieło podbije nosy elit i salonów, a jej pozycję w świecie mody przypieczętuje na wieki?

Wobec takiego życzenia Ernest Beaux – którego wprawny nos i intuicja nie były przypadkowe, gdyż wywodził się z rodziny odpowiedzialnej za perfumy na dworze carskim w Rosji – przystąpił do działania, puszczając wodze wyobraźni ze spotęgowaną mocą. Jeśli wierzyć krążącym w świecie mody pogłoskom, dopiero piąta zaprezentowana Gabrielle Chanel mikstura zyskała aprobatę królowej mody, co zyskało odzwierciedlenie w nazwie, umieszczonej na kwadratowym, przejrzystym flakonie, kryjącym złocistą kwintesencję kobiecości, który miał wstrząsnąć światem. Inni twierdzą, że piątka to po prostu szczęśliwa liczba Coco, i może trzeba im wierzyć, patrząc na karierę zapachu, który nie tylko zdetronizował inne pachnidła i ustawił wysoko poprzeczkę twórcom aromatycznych mikstur, ale wręcz urósł do rangi symbolu luksusu i przez dziesięciolecia utrzymuje się na listach bestsellerów z najwyższej półki.

Faktem jest, że stworzone w 1921 roku perfumy stały się ikoną popkultury, której ambasadorkami były kobiety równie eleganckie i sławne, co zapach, któremu użyczały swego wizerunku. Twarzą Chanel były dotąd francuskie gwiazdy, kojarzone z urodą, dobrym stylem i wyrafinowaniem: Catherine Deneuve, Carole Bouquet, Audrey Tautou, która ostatnio wcieliła się w postać twórczyni najsłynniejszych perfum w filmie „Coco Chanel”, oraz australijska gwiazda Nicole Kidman. Zanim jednak reklama rozpanoszyła się w świecie na dobre, zlewając się z codziennym krajobrazem, modę na Chanel szerzyły zwolenniczki prostoty i elegancji w jej wydaniu żyjące w latach 50. i 60.: Jackie Kennedy, Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, dla których Coco Chanel projektowała kreacje. Gdy w 1971 roku zmarła, pozostawiła po sobie pamięć, która nie przeminie, podobnie jak uniwersalna mała czarna jej autorstwa czy klasyczny kostium, który wyzwolił kobiety z więzów obowiązkowych sukni.

Coco Chanel nie tylko ofiarowała kobietom zapach, będący kwintesencją kobiecości, lecz także nauczyła je właściwie go używać, mówiąc nieco prowokacyjnie, jak to miała w zwyczaju, że powinno się je nakładać tam, gdzie chce się być całowanym.
źródło: media.wp.pl

GaliLu: francuski salonik z perfumami

19 sty 2010 | Etykiety: | 0 komentarze |

Wyzwalają emocje, przywołują wspomnienia i kuszą otoczenie. Zapachy. Te najbardziej wyszukane i odważne znajdziemy w warszawskiej neoperfumerii GaliLu. Tutaj każdy flakonik pachnie wyjątkowo.

W przestrzennym pomieszczeniu, w przedwojennej kamienicy, na półkach z lakierowanego aluminium stoi rządek bajecznie kolorowych perfum. Wśród nich są zapachy przypominające wnętrze garażu czy stare zamczysko. Tak wygląda perfumeria GaliLu przy ul. Mokotowskiej.

- Wielu klientów trafia do nas, bo męczy ich już to, co znajdują w tak zwanych masowych perfumeriach. Szukają czegoś oryginalnego i niepowtarzalnego. My im to dajemy - opowiada Alina Szyrle z GaliLu. - Oferujemy zapachy rzadkich, niszowych marek - mówi. Do GaliLu perfumy przyjeżdżają z Francji, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Szwecji.

Zapach musi ewoluować
Ich tajemnica tkwi przede wszystkim w kompozycji. - Nie są to zapachy masowe, które podążają za modą czy sezonowością. Ich twórcy nie starają się o przychylność masowego odbiorcy. Nie ma limitowanych edycji na Boże Narodzenie czy specjalnej wersji na Walentynki. Mają trafić do osób wyjątkowych, ceniących sobie oryginalność - podkreśla Alina Szyrle. - Tworząc zapachy, artyści kierują się wyłącznie własnym nosem i upodobaniami - opowiada.

- Naszym sekretem jest również to, jak pachnidło rozwija się na skórze. Zwykłe, masowe perfumy pachną cały czas tak samo, zapach nie ewoluuje. W markach niszowych zapach zmienia się w czasie - wyjaśnia Alina Szyrle.

Sztuczne nie znaczy gorsze
Każde pachnidło składa się z kilku a czasem kilkudziesięciu substancji zapachowych. Najcenniejsze są takie, w których do produkcji użyto składników pozyskiwanych w naturalny sposób, np. szarą ambrę pozyskiwaną z wydzieliny przewodu pokarmowego wieloryba czy kłącza kosaćca florenckiego (czyli irysa z Florencji). Są jednak stosowane bardzo rzadko ze względu na wysoką cenę i małą dostępność. Wielu producentów składniki naturalne zastępuje więc sztucznym odpowiednikiem.

- Nasze flakoniki zawierają zarówno naturalne, jak i syntetyczne składniki. Większość marek łączy je ze sobą. Niektórzy producenci stosują jednak tylko naturalne olejki - zastrzega Alina Szyrle.

Trudny wybór
Zapachy z GaliLu mają już wielu stałych wielbicieli. Są wśród nich celebryci czy osoby z pierwszych stron gazet. - Potrafimy dobrać zapach do danej osoby, gdyż mamy wiedzę na temat perfum. Klienci uzależniają się od naszych zapachów - opowiada Alina Szyrle.

Pierwsza wizyta w GaliLu zazwyczaj trwa dłużej, nawet kilkadziesiąt minut. - Pytamy klienta, jakie zapachy lubi. Z tym często jest problem, bo niektórzy nie umieją werbalizować preferencji zapachowych. Aby im pomóc prosimy, by opisali perfumy, jakich do tej pory używali. Na tej podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić, jakie zapachy lubi: kwiatowe czy orientalne, cięższe czy lżejsze. Proponujemy wtedy kilka zapachów z danej linii - mówi Alina Szyrle. - Czasem jest tak, że ktoś stwierdza, że lubi perfumy ciężkie i orientalne. A wychodzi od nas z zupełnie innym zapachem - zapachem świeżym i kwiatowym - śmieje się Szyrle.

Kusząca woń benzyny
Niepowtarzalne kompozycje w GaliLu są zamknięte w proste, minimalistyczne flakoniki. - Twórcy koncentrują się głównie na zawartości - tłumaczy Alina Szyrle. Buteleczki wychodzące od jednego, niszowego producenta mają zazwyczaj ten sam kształt.

GaliLu stawia przede wszystkim na oryginalne, wyszukane zapachy. Jak przyznaje Alina Szyrle, te najbardziej ekscentryczne pochodzą z kolekcji Santa Maria Novella. Pierwsza propozycja to Nostalgia - perfumy przypominające zapach spalonej gumy, benzyny czy skórzanej tapicerki samochodowej. - Przywodzi na myśl wspomnienie wyścigów samochodowych takich jak rajd Monte Carlo. Zapach na początku pachnie garażem, asfaltem, ale po chwili zmienia się w ciekawą, kwiatową kompozycję - wyjaśnia Alina Szyrle.

Inną opcją jest Marescialla - pachnidło kojarzące się z piwnicą, starym zamczyskiem. - Niektórzy twierdzą, że pachnie grobem - śmieje się Alina Szyrle. - Został stworzony na cze�ć żony jednego z marszałków Francji żyjącej w XVIII w. - wyjaśnia. - To ziołowa propozycja z gałką muszkatołową. Nie jest to łatwy zapach, ale znajduje amatorów - przyznaje.

Ciekawy jest też zapach Bandit marki Robert Piruet stworzony specjalnie dla Edith Piaf. Pachnidło jest prowokacyjne i odważne. Początkowo wyczuwalna jest nuta pomarańczy, a następnie skóra i drewno. W końcu różne przyprawy z jaśminem i goździkiem.

Nowoczesne feromony
Prawdziwym hitem GaliLu jest marka Escentric Molecules. Wśród nich jest zapach escentric 01. - Składa się w zasadzie z jednego składnika, podczas gdy inne zawierają ich kilkanaście. To chemiczna, syntetyczna substancja o nazwie Iso E Super. W innych kompozycjach jest dodawany jako utrwalacz czy baza. Tutaj tworzy cały zapach - opowiada Alina Szyrle.

- Zapach ciężko opisać czy sklasyfikować. Jest subtelny i delikatny. W połączeniu skórą tworzy jedyne w swoim rodzaju połączenie - wyjaśnia Szyrle. - Wiele osób na początku w ogóle go nie czuje. Uwagę zwraca za to otoczenie. Klienci, którzy go noszą, są zaczepiani na ulicy, w pracy czy taksówce. Inni odbierają go bardzo pozytywnie - mówi Szyrle.

Gdzie szukać?
GaliLu w stolicy znajdziemy w dwóch lokalizacjach. Jeden butik mieści się przy ul. Mokotowskiej. W ofercie są głównie perfumy i świece zapachowe legendarnej francuskiej marki Diptyque. Warto tutaj przyjść także dla samego wystroju. Wnętrza przypominają paryski salonik perfum. Ciemny, lakierowany parkiet i modernistyczne meble tworzą niepowtarzalną atmosferę. Miesięcznik Wallpaper umieścił nawet GaliLu w przewodniku po innowacyjnie zaprojektowanych sklepach na świecie.

Druga perfumeria GaliLu znajduje się przy ul. Burakowskiej, gdzie dostępne są m.in. kosmetyki do pielęgnacji ciała czy włosów. - Podobnie jak w przypadku perfum, oferujemy niszowe marki, dostępne tylko u nas - opowiada Alina Szyrle. Na miejscu można poddać się zabiegom kosmetycznym.

GaliLu prowadzi też warsztaty. - Pokazujemy poszczególnej składniki perfum w izolacji, aby każdy z uczestników mógł poznać, jak pachnie piżmo, jaśmin czy ambra. Uczymy też mówienia o preferencjach zapachowych, o poszczególnych liniach zapachowych takich jak zapachy kadzidlane czy orientalne - wyjaśnia Alina Szyrle.

źródło: zyciewarszawy.pl

Kup perfumy w dobrej cenie

Świat składa się z zapachów

30 lis 2009 | Etykiety: | 0 komentarze |

Czy zamykając oczy można poczuć tropikalny deszcz albo stare, zmurszałe klasztorne mury? Oczywiście! Wystarczy dać się ubrać w odpowiedni zapach

Współczesne perfumy stanowią kombinację nawet 250 różnych składników – od nut cytrusowych, poprzez zwierzęce czy drzewne. Mają niezwykłą moc – dzięki zapachom wprowadzamy się w zmysłowy nastój czy też relaksujemy się. Stajemy się piękniejsi, bardziej dynamiczni. Woń może działać również drażniąco, powodować ból głowy czy rozdrażnienie.

- Zmysł węchu jest najsilniejszym zmysłem człowieka. Kształtuje się od urodzenia do 10. roku życia, ale rozwija się przez całe życie – tłumaczy Anna Parniewicz, konsultantka neoperfumerii GaliLu w Warszawie.

Serce czy głowa?
- Najłatwiej jest rozpoznać zapachy cytrusowe, np. cytryny czy pomarańczy - bo znamy je z życia codziennego. Wyższa szkoła jazdy to składniki zwierzęce i przyprawy – mówi Anna Parniewicz.

Każde pachnidło składa się z kilku, a nawet kilkudziesięciu substancji zapachowych, które aktywują się i znikają w różnym czasie i tempie. Najpierw wyczuwalne są tzw. nuty głowy (wierzchołek zapachu) – czyli lżejsze, lekkie zapachy. Są to głównie cytrusy: grejpfrut, cytryna, limonka, pomarańcza oraz aromat ziół czy traw. Środek zapachu – nuty serca stanowią zapachy kwiatowe, drzewne czy przyprawowe. Natomiast bazą (nutą podstawową) są składniki zwierzęce lub drzewne takie jak ambra, żywica czy piżmo, będące najtrwalszymi i najcięższymi aromatami.

- Badania pokazują, że zapachy, które w dzieciństwie sprawiały nam przyjemność, są przez nas wybierane w życiu dorosłym, np. wanilia, którą pachniało ciasto robione przez nasze mamy – wyjaśnia Anna Parniewicz.

Zapach dłużej utrzymuje się na skórze jeśli ma wyższą koncentracje esencji zapachowych. Siła oddziaływania jest większa również w przypadku, gdy flakonik zawiera mocno pachnące i trwałe składniki, np. drzewa, żywice czy paczulę. Krótkotrwałe są za to zapachy kwiatowe czy cytrusowe. Najwięcej esencji zapachowych zawierają perfumy (do ponad 40 proc.). Wody kolońskie, toaletowe czy perfumowane mają ich dużo mniej. Składają się głównie z tzw. nośnika, którym jest roztwór alkoholu.

Irys czy cytryna?
Najdroższe zapachy to te, w których użyto składników pozyskiwanych w naturalny sposób. To np. szara ambra – produkowana z wydzieliny przewodu pokarmowego wieloryba. Uważana jest za niezwykle zmysłowy, seksowny zapach. We współczesnym przemyśle perfumeryjnym zastępuje się ją jednak często syntetycznym odpowiednikiem - ambroxanem. Powód? Horrendalne ceny. Za kilogram ambry trzeba zapłacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

Cenny jest także olejek z irysa. W produkcji wykorzystuje się nie kwiaty, ale jego kłącza. Proces wytworzenia olejku trwa aż sześć lat. Z każdej tony irysa można uzyskać jedynie dwa kilogramy olejku eterycznego.

Najdziwniejsze składniki perfum to np. cywet – czyli wyciąg z genitaliów tybetańskiego kota, albo piżmo z gruczołów łojowych kozy himalajskiej. Najpopularniejszymi naturalnymi składnikami perfum są zaś olejki cytrusowe, białe kwiaty oraz róża. Wiele z nich zawiera syntetyczne aromaty - ich wyprodukowanie jest tańsze niż wytwarzanie tradycyjnymi metodami. Dla niektórych osób syntetyki są jednak lepsze - nie powodują bowiem alergii i podrażnień.

Jak wydobyć głębię?
Produkcja tradycyjnych perfum składa się z trzech podstawowych procesów: destylacji, entfleurage oraz ekstrakcji.

- Najstarszym procesem jest destylacja. Wonne, zmiażdżone płatki kwiatów wrzuca się do wrzącej wody, do specjalnego urządzenia zwanego alembikiem. Jego konstrukcja powoduje, że w trakcie długotrwałego gotowania odparowuje się para wodna i lotne olejki. Para spływa do specjalnej butli. Różnica w gęstości i rozpuszczalności składników powoduje, że woda perfumowana oddziela się od olejku eterycznego.

- Z kolei entfleurage polega na użyciu tłuszczów zwierzęcych do wydobycia „esencji” zapachów. Ta technika wymaga ogromnej staranności i dokładności. Nadaje się do delikatnych kwiatów takich jak jaśmin, tuberoza czy kwiat pomarańczy. We współczesnym entfleurage przemyśle perfumeryjnym jest stosowana niezwykle rzadko.

Na czym polega? Mieszankę wieprzowego i wołowego łoju rozsmarowuje się na szklanej płytce oprawionej w drewnianą ramę, a kwiaty umieszcza się w odpowiedniej odległości w tłuszczu. Proces uwalniania olejków trwa wiele dni. W tym czasie zastępuje się „zużyte” kwiaty nowymi do chwili, aż tłuszcz całkowicie nasiąknie olejkiem. Tworzy się tzw. pomada. Aby wydobyć czysty olejek potrzeba wielu zabiegów – mieszania z alkoholem (w którym rozpuszczają się olejki) oraz wielokrotnego chłodzenia i filtrowania.

Podobnym sposobem jest macerowanie. W ten sposób pozyskuje się olejki zwierzęce oraz np. z kłącza irysa. Pachnące składniki umieszcza się w kadziach z olejem i czeka aż do chwili rozpuszczenia.

- O wiele popularniejsza jest ekstrakcja stosowana np. przy produkcji olejków cytrusowych. Skórki owoców wyciska się na zimno. Inną odmianą ekstrakcji jest proces polegający na użyciu lotnych rozpuszczalników. Mają one niższą temperaturę wrzenia od wody, co powoduje, że możliwe jest oddzielenie olejku eterycznego np. od rośliny. Olejek w czystej postaci jest pozyskiwany poprzez ekstrakcję z alkoholem.

Zaczęło się od rękawiczek
Zapachy towarzyszą nam niemal od zawsze. Początki perfum sięgają 7 tys. lat przed naszą erą. Wonne olejki i pachnidła wykorzystywały najstarsze cywilizacje Bliskiego i Dalekiego Wschodu, jednak prawdziwa era perfum rozpoczęła się w XX wieku. W latach 20. francuski przemysłowiec Franćois Coty spotkał producenta wyrobów szklanych, René Lalique’a. Zaprojektował on dla niego pierwszy flakonik ze szkła. Chwilę potem Coco Chanel wylansowała Chanel Nr 5.

Światową stolicą perfum jest małe miasteczko Grasse położone we Francji na Lazurowym Wybrzeżu, niedaleko Cannes. To tutaj toczy się akcja filmu „Pachnidło” na podstawie powieści niemieckiego pisarza Patricka Süskinda. Jest położone w otoczeniu lawendowych pól i plantacji najdroższych jaśminów i odmian róż oraz goździków czy tuberozy. Łagodny i słoneczny klimat śródziemnomorski sprawia, że warunki do uprawy pachnących gatunków roślin są w Grasse wręcz idealne. Tradycje perfumeryjne w Grasse sięgają XVI w., kiedy to na szeroką skalę rozpoczęła się produkcja … perfumowanych skór. Rzemieślnicy z Grasse specjalizowali się szczególnie w rękawiczkach z delikatnej skórki, które otaczał delikatny zapach. Ich wielbicielką była Katarzyna Medycejska, żona króla francuskiego Henryka II z dynastii Walezjuszów.

Najsłynniejsza perfumeria powstała tutaj w 1782 r. W 1926 r. nadano jej imię „Fragonard” - od nazwiska malarza francuskiego Jean-Honore Fragonard, który pochodził z Grasse i zamieszkiwał właśnie w budynku.

Wirtualna wycieczka
Manufaktura Fragonard istnieje do dziś, a jej zwiedzanie to istna uczta dla zmysłów. Można nie tylko krok po kroku prześledzić, jak przebiega produkcja perfum, ale poznać również zapachy, obejrzeć tysiące flakoników a także narzędzia służące do tradycyjnego wyrobu pachnideł.

Znana jest także perfumeria Galimard założona w 1747 r. Nadal tworzy esencje zapachowe, perfumy i kosmetyki z użyciem tradycyjnych składników. W maleńkim Grasse jest łącznie ponad 40 manufaktur, większość to kameralne, przydomowe fabryczki. Z reguły nie wytwarzają perfum, ale esencje zapachowe, które służą firmom do komponowania unikalnych zapachów.

Kilka największych perfumerii (np. Fragonard) można bezpłatnie zwiedzać. Z perfum żyje całe miasto. Olejki czy esencje są eksportowane do wielu krajów na całym świecie. Niemal 90 proc. wszystkich wyprodukowanych perfum zawiera esencje z Grasse.

Co ciekawe, nawet obecnie produkcja perfum odbywa się tradycyjnymi metodami. Na przykład kwiaty zbierane są tylko ręcznie – i tylko po południu, aby nie utraciły swojego niepowtarzalnego zapachu. Niektóre marki mają w Grasse nawet własne pola jaśminów czy róż.

Aby uzyskać drogocenną esencję, kwiatów trzeba zebrać bardzo dużo. Na przykład na jeden litr esencji jaśminu potrzeba 500 ton kwiatów.

Kreatorzy zapachów
Twórcami perfum są „nosy”. Zostają nimi najczęściej mężczyźni. Zajmują się rozpoznawaniem i oceną zapachów, a także ich komponowaniem. Najwięcej z nich pracuje w Grasse – aż 80, a na całym świecie - 250.

Receptura jest zawsze wielkim sekretem firmy. Fachowcom stworzenie nowych perfum zajmuje średnio dwa lata.

Artyści pracują tylko określoną liczbę godzin w tygodniu, gdyż ich zmysł węchu musi odpocząć. Są na diecie – z ich jadłospisu wykluczone są ostre potrawy a także przyprawy, które mogłyby wpłynąć na rozpoznawanie zapachów. Zabronione są również papierosy i alkohol. Za to najlepsze nosy są rozchwytywane, a firmy płacą im horrendalne sumy za tworzenie zapachów.

źródło: Rzeczpospolita OnLine

Magiczna moc pachnidła

1 lis 2009 | Etykiety: , | 0 komentarze |

Ludzie stosują zapachy od tysięcy lat. Dziś luksusowe perfumy to najbardziej ekskluzywny i chyba najprzyjemniejszy w użyciu kosmetyk. Nie należy ich jednak nadużywać.
Tworzenie pięknego zapachu często przyrównywane jest do pracy artysty. Żeby uzyskać harmonijną, a jednocześnie intrygującą woń, czasem trzeba lat pracy perfumiarza. Niezwykły zapach potrafi dodać wyrafinowania nawet banalnie ubranej kobiecie. Jednak oryginalna woń niesie z sobą ryzyko - oprócz wielbicieli zyskuje rzesze zagorzałych przeciwników.

Tak jest na przykład z wycofanym już ze sprzedaży w Polsce Simple firmy Clinique, gdzie oprócz woni prażonych orzeszków mogliśmy odnaleźć zapach mleka. Perfumy Jungle od Kenzo, które biją rekordy pod względem zawartości pikantnych korzennych nut, też mają wrogów. Producenci perfum wolą teraz zapachy mniej kontrowersyjne, które trafią w gusta szerszej liczby klientów. Im będzie ich więcej, tym większy będą mieli zysk.

Dlatego tworzenie perfum poprzedzają wnikliwe badania rynkowe. Coraz mniej tu artystycznej zabawy, a więcej konsumenckich kompromisów. Zapachy niszowe na ogół lansowane są już tylko przez domy mody, które za jeden z elementów wizerunku obrały sobie właśnie kontestację. Tak jest w przypadku Comme des Garçons czy duetu Victor & Rolf.

Na świecie pracuje prawie tysiąc perfumiarzy, czyli tzw. kreatorów zapachów, potocznie nazywanych też "nosami". Szerzej znanych jest 50, którzy mają na koncie perfumy znajdujące się w czołówce sprzedaży. Większość z nich to absolwenci szkoły w Grasse, malowniczo położonego miasteczka niedaleko Cannes na Lazurowym Wybrzeżu. Szkoła uczy odróżniania zapachów i tajników ich komponowania. Uczniowie powinni umieć zidentyfikować 30 tys. aromatów! Sami nie mogą używać żadnych kosmetyków zapachowych, palić papierosów, pić alkoholu, a nawet jeść pikantnych potraw. Wszystko to może wpłynąć niekorzystnie na wrażliwość nosa.

Warto dodać, że francuska szkoła w Grasse jest szkołą publiczną, która doczekała się 20 lat temu własnego muzeum. Na terenie miasta działa mnóstwo firm, które zajmują się tworzeniem lub produkcją perfum dla czołowych światowych marek.
W odróżnieniu od swoich zleceniodawców nie łudzą, że perfumy pochłonęły tony kosztownych substancji naturalnych. Choć później w opisie ekskluzywnych zapachów wyczytamy informacje o róży, piżmie, wanilii czy goździkach, wszystkie one są tak naprawdę syntetycznymi odpowiednikami naturalnych aromatów.
Skąd w takim razie bierze się wysoka cena perfum? Skoro odzież sygnowana logo danego domu mody kosztuje krocie, perfumy też nie mogą być zbyt tanie, musi je spowijać aura luksusu.

Wonne początki
Nim w średniowiecznej Prowansji rozwinęła się sztuka perfumeryjna, która dała początek w Europie modzie na skrapianie się wonnościami, cały Bliski Wschód od tysięcy lat lubował się w pachnidłach. Kadzidła, aromatyczne olejki i pęki ziół początkowo były wykorzystywane w celach rytualnych. W trzecim tysiącleciu przed naszą erą zaczęto stosować zapachy, by podnieść własną atrakcyjność. Najczęściej wykorzystywano anyżek, kolendrę, migdały, popularną do dzisiaj bergamotkę oraz... pietruszkę (!), której dzisiaj używamy raczej po to, by zneutralizować zapach czosnku w ustach.
Mieszkańcy Europy, nim sami zaczęli skrapiać się wonnościami, stosowali je na wyprawione zwierzęce skóry, by zlikwidować ich bardzo nieprzyjemny zapach. Garbarze używali do tego celu najróżniejszych mieszanek lawendy, jaśminu, mirtu i róży.

Kaprys w cenie
Na świecie co roku pojawia się około 300 nowych zapachów. Część z nich znika po jednym sezonie, a decydują o tym wskaźniki sprzedaży, ale znudzonym i bogatym specjalnie proponuje się rzadkie zapachy. Brytyjski projektant Christian Clive wyprodukował Imperial Majesty tylko w 10 ozdobionych przez jubilerów flakonach. Za przyjemność ich posiadania trzeba zapłacić 115 tys. funtów! Na razie nabywców znalazło się jedynie pięciu.
Z kolei marka Guerlain za 30 tys. euro pozwala indywidualistkom otrzymać specjalnie skomponowany dla nich zapach. Zainteresowani przez pół roku spotykają się z kreatorem zapachu na konsultacjach, by ustalić, jak powinny pachnieć ich wymarzone perfumy.
Nim zatracimy się w pachnących obłoczkach, pamiętajmy o umiarze. - Perfumy niewskazane są dla alergików, ale także zdrowe osoby nie powinny ich nadużywać. To zwykła chemia, więc perfumowanie się to jak obcowanie z... detergentem - mówi Anna Biśta, lekarz alergolog.

źródło: gazeta.pl
Kup perfumy w dobrej cenie

Jak powinnni pachnieć Tusk i Kaczyński?

26 wrz 2009 | Etykiety: | 0 komentarze |

To one wodzą nas za nos: zapachy. Również te zamknięte we flakoniku perfum.
Jaki jest najdoskonalszy, a jaki odrażający? Które są najbardziej szalone? Czym powinien pachnieć prezydent, a czym premier? Czy Polki i Polacy dobrze pachną? Na te wszystkie pytania odpowiada męski ekspert w świecie perfum.

Jest liberałem i feministą, ale przede wszystkim - wielbicielem zapachów. Swego czasu zgromadził kolekcję liczącą kilkadziesiąt flakonów perfum i tysiące próbek. Od dwóch lat prowadzi blog o perfumach ( blogtwistera.blog.onet.pl). Już w kołysce zapamiętał pierwsza woń :L`Air du Temps Niny Ricci, którymi skrapiała się jego matka. Studiuje chemię, a w przyszłości chce zapachy nie tylko studiować, ale też tworzyć. Twister zaprasza do świata zapachów.

CZY POLKI PACHNĄ DOBRZE?
"W Warszawie trudno cokolwiek poczuć, bo żaden zapach nie przebije się przez zapachy tureckich kebabów i innych kulinarnych specjałów, ale w innych miastach, jak Kraków czy Wrocław, woń ludzi jest bardziej wyczuwalna. Zauważyłem, że Polki dzielą się na dwie grupy, z których jedna używa perfum lekkich cytrusowych, lekko owocowych czy kwiatowych. W opozycji stoją kobiety noszące wonie słodkie, wręcz ulepowate, ciężkie, ale nie orientalne. Na tle innych nacji nasze panie wypadają słabo, ale to wina tego, że do zapachu przykładamy zbyt mało uwagi i mamy niewyrobiony gust" - ocenia Twister w rozmowie z portalem Onet.pl.

A POLACY?
Z męską częścią naszych rodaków jest zdaniem Twistera jeszcze gorzej... "Polacy to w większości mężczyźni bez gustu. Jeśli już sięgają po perfumy, to jest to zapach wybrany przez partnerkę, czyli statystycznie lekki, świeży, morski lub cytrusowy. W efekcie na półkach polskich perfumerii coraz mniej znajdziemy świetnych klasyków marek
, tj. Dior, Guerlain czy YSL." - mówi.

NAJDOSKONALSZY I NAJBRZYDSZY ZAPACH NA ZIEMI
"Najdoskonalszy zapach powstał z chwilą, kiedy człowiek nauczył się wypiekać chleb. Żadne perfumy ani inny zapach przyrody nie mogą się z nim równać. W dodatku, choć wielu próbowało, zamknięcie tej woni we flakonie jest nieosiągalnym marzeniem każdego perfumiarza" - opowiada znawca zapachów i dodaje, że ze znalezieniem tego najbardziej odrażającego sprawa jest trudniejsza - wiele jest brzydkich i niewiele się one między sobą różnią...

KOBIETA PALONA, CZYLI ZAPACHY NISZOWE
"Kiedyś jedna z moich znajomych napisała, że perfumy niszowe są tym, czym metalcore, jazz i punk w świecie muzyki. Zapachowa nisza daje możliwość używania tych zapachów, których w perfumeriach sieciowych po prostu nie ma. Znajdziemy tu wyobrażenia świątyń różnych religii (seria Incense marki Comme des Garcons), luksusowych wariacji czekoladowych deserów (Payard), kobiety palonej na stosie (Marescialla, Santa Maria Novella) i hotelowej prostytutki (Putain des Palaces, Etat Libre d`Orange)" - wylicza Twister. " Nie znaczy to jednak, że etykietka "niszowe" znaczy automatycznie "lepsze", bo wiele z tych perfum jest marnych. Niszę jednak warto poznać" - dodaje.

UWIEŚĆ ZAPACHEM
Kobieta, która chce uwieść zapachem, przede wszystkim nie powinna przeceniać jego mocy
. "Badania prowadzone przez naukowców jakiś czas temu pokazały, że kobiety się mylą i ich zapach wcale nie jest najważniejszy dla mężczyzn. Według specjalistów panowie zwracają uwagę na oczy, dłonie, biust, pupę i dopiero na piątym miejscu jest zapach. Jednak dobrze być pachnącą, bo perfumy to obiekt działający w pewien sposób na płeć przeciwną, ale nie ma to zupełnie nic wspólnego z feromonami" - mówi Twister. Co znaczy pachnieć dobrze? "Prowadząc mały wywiad wśród znajomych, dowiedziałem się, że mężczyźni bardzo często przywołują zapach perfum kobiety, kiedy o niej myślą. Na pierwszych randkach doradzałbym używanie jednych perfum, bo kobieta pachnąca za każdym razem inaczej może wprowadzić mały chaos w męskiej głowie. I konieczny jest umiar - to najważniejsze".

PACHNIEĆ JAK TUSK I KACZYŃSKI
Zapytany o to, jakie perfumy dobrałby do czołowych polityków, Twister popuszcza wodzy wyobraźni...
"Prezydent musiałby pachnieć kolońsko, trochę retro, coś w stylu Eau Sauvage Diora. Zupełnie inaczej widzę Donalda Tuska. Do premiera pasuje zapach drzewny, ciepły, trochę korzenny, z błyskiem - Byredo, Gypsy Water. Silvio Berlusconi nosiłby za sobą smugę świeżego popiołu z Cardinala marki Heeley, podobnie jak Julia Tymoszenko" - wylicza.

Są też osoby, które się wydają stworzone do tego, by pachnieć pięknie. "Żaden jednak z polityków nie mógłby się równać, pod zapachowym względem oczywiście, z Barackiem Obamą i Angelą Merkel. Prezydenta USA widzę w obłoku drzewnych drzazg, metalicznych ostrzy, cynamonowego tchu i podmuchów ciepła, czyli Baume de Doge marki Eau d` Italie. Kanclerz Niemiec kojarzy mi się z niedostępnością, racjonalizmem, geniuszem wręcz - tak pachnie Black Tourmaline Oliviera Durbano".

Papieże i święci również mają prawo uwieść... zapachem oczywiście. "Benedykta XVI widziałbym w Basali Shiseido lub Vetiver Oriental Lutensa. Jednak za najgłębiej pachnącego człowieka, jaki stąpał po ziemi za naszych lat, uważam ś.p. Aleksego II - patriarchę Moskwy i Wszechrusi. Wyobraźmy sobie drewnianą cerkiew, mnóstwo kadzidła, mróz wokół, ten patos, drewniane ławy, siwą brodę, płomienną modlitwę…".

źródło: dziennik.pl

Kup perfumy w dobrej cenie

Gdzie mieszkają feromony?

9 wrz 2009 | Etykiety: | 0 komentarze |

Kiedy w naszym kraju pojawiły się pierwsze perfumy z feromonami, klienci oszaleli. Każdy chciał je mieć. Nic dziwnego: feromony zapewniają powodzenie u płci przeciwnej. A naukowcy nadal nie są pewni, gdzie znajduje się ich najwięcej? Czy teraz są już o krok bliżej od rozwiązania tego problemu?

Powstało bowiem podejrzenie, że feromony mieszkają w... męskim pocie! Zespół naukowców z Uniwersytetu Rice w Houston przeprowadził eksperyment, który miał wykazać, jak kobiety reagują na męski pot - ten wydzielany w codziennych sytuacjach i ten powstający, kiedy mężczyźni są podnieceni. To najlepszy sprawdzian, czy w niektórych momentach rzeczywiście faceci bardziej nas kręcą?

Naukowcy wyszli z założenia, że jeżeli mężczyźni produkują feromony, to kobiety powinny reagować na te, ktore powstały w momencie podniecenia. 20 heteroseksualnych mężczyzn poproszono o odstawienie dezodorantów i wód kolońskich na parę dni. W czasie badania umieszczono im pod pachami waciki i zaproszono do oglądania filmów pornograficznych (stan podniecenia był weryfikowany za pomocą elektrod). Później wymieniono waciki na nowe, żeby zebrać wytwarzany pot, kiedy nie są podnieceni.

Potem na scenę ekspetymentu wkorczyło 19 odważnych kobiet, których zadaniem było wąchanie wacików, podczas gdy reakcje ich mózgów były monitorowane za pomocą magnetycznego rezonansu jądrowego, technologii
ujawniającej, które obszary mózgu są w danym momencie aktywne, nawet jeśli aktywność mózgu jest podświadoma.

Wynik badania był jednoznaczny: mózgi kobiet reagowały bardzo różnie w zależności od rodzaju potu. Ale to ten "seksualny" pot aktywizował obszary mózgu, odpowiedzialne za postrzeganie i rozpoznawanie emocji. Oba obszary są w prawej półkuli, która generalnie związana jest z odczuwaniem zapachu i emocji. Czyli już wiadomo, że jeśli feromony istnieją, to mieszkają w męskim pocie, ktory wytwarza się podczas podniecenia seksualnego! Ciekawe, jak wykorzysta tę wiedzę przemysł kosmetyczny...

źródło: dziennik.pl

Kup perfumy w dobrej cenie